Ubud – dzień 3. i 4.

Tagi :
#bali / #azja

Ubud – dzień 3. i 4.

Indonezja · Podróże 2019-08-27
Atrakcje zlokalizowane na terenie Ubud lub w najbliższej okolicy. Do większości z nich dojdziecie pieszo

Gdzie warto pójść wcześnie rano?

 

Ubud Monkey Forest – Małpi Las

Małpi Las jest jedną z najbardziej znanych atrakcji w Ubud. Jest to kompleks świątyń położonych w bardzo malowniczym lesie, po którym biegają tysiące małp. I rzeczywiście - małpy są dosłownie wszędzie i to na wyciagnięcie ręki! Co bardziej odważne wskakują na ludzi i próbują coś ukraść, więc polecam trzymać wszystkie cenne rzeczy w kieszeni, a okulary czy czapki zamknąć bezpiecznie w plecaku.

Miejsce jest mocno turystyczne, ale teren jest na tyle duży, że osobiście nie odczuwałam dużego zgromadzenia ludzi. Pamiętajcie tyko, że byłam tam na początku czerwca, więc zupełnie inaczej może być w lipcu czy sierpniu.

Co jest naprawdę fajne, to to, że małpy nie są w żaden sposób odgrodzone od świata – mogą wychodzić poza mury lasu i często korzystają z tej możliwości. Nie zdziwcie się wiec, gdy spotkacie makaka spacerującego po ulicy.

Jeśli chodzi o same świątynie to do środka mogą wejść osoby modlące się. My – turyści - możemy oglądać je tylko z zewnątrz. Razem z wysokimi drzewami, lianami i mostami tworzą niesamowitą, tajemniczą atmosferę.

Uważam, że naprawdę warto odwiedzić Monkey Forest, a jeśli boicie się o tłumy turystów - idźcie tam wcześnie rano.

 

Godziny otwracia parku: 8.30 - 18.00

Bilety wstępu (2018r): 50 tys. IDR (ok. 12 zł)

Lokalizacja: Przy głównej ulicy w Ubud

 

 

Ścieżki spacerowe na obrzeżach Ubud

Wychodząc poza turystyczne centrum Ubud, wystarczy wejść w mała uliczkę, żeby znaleźć się w zupełnie innym miejscu.  Na nasz spacer wybraliśmy chyba najbardziej znaną trasę  - Campuhan Ridge Walk.

Wejście na szlak znajduje się zaraz obok hotelu Warwick Ibah – trzeba odbić z głównej drogi w prawo (niepozorna droga wyglądająca jak wjazd do hotelu),  następnie iść drogą w dół, jak wskazuje znak „Going to the hill”, a dalej jak prowadzi ścieżka.

Trasa nie jest długa, ale przez małą ilość zacienionych miejsc może być bardzo mecząca. Myślę, że najprzyjemniej spacerować nią wczesnym rankiem, kiedy temperatura jest jeszcze znośna. Sama mogę się tylko domyślać, ponieważ my jak to my – zaspaliśmy i wyruszyliśmy z hotelu dopiero o godzinie 11, przez co idealnie o 12 weszliśmy na szlak. Uwierzcie mi, było gorąco.

Najmniej przyjemny okazał się pierwszy odcinek trasy, kiedy miałam wrażenie, że jesteśmy na gorącej patelni z ładnymi widokami. Na szczęście im dalej szliśmy, tym robiło się przyjemniej, pojawiało się więcej drzew, pod którymi urządzaliśmy sobie krótkie przerwy żeby ochłonąć. Co jakiś czas pojawiają się też warungi, restauracje i małe hoteliki z cenami nieco wyższymi, ale do zaakceptowania.

Szlak Campuhan Ridge Walk ma ok. 2,5 km w jedną stronę i po dotarciu do jego końca trzeba wrócić tą sama drogą. Jeśli chodzi o widoki to nie są one powalające, ale jest naprawdę ładnie. Jednak osoby liczące na spacer wśród pól ryżowych będą zawiedzione.

 

 

Propozycje na popołudnie

 

Szkoła gotowania

Lekcja gotowania była jednym z naszych „must do” w Ubud. Wiązaliśmy z nią duże nadzieję i niestety trochę się zawiedliśmy. Szczególnie Adrian, który po pobycie w Tajlandii wiedział, jak taki kurs powinien wyglądać.

Lekcja w naszej szkole Periuk Bali kosztowała nas 350 tys. IDR za osobę (ok.90 zł). W cenie był odbiór z hotelu, zwiedzenie lokalnego targu, zobaczenie pól ryżowych, robienie balijskich koszyków dla bóstw, nauka gotowania, degustacja tego, co zrobiliśmy, woda oraz transport powrotny. I to wszystko w zaledwie 4 godziny. Z tego wszystkiego gotowanie zajęło nam jakieś 1,5 godziny. Nie mogę powiedzieć, że czas spędzony w szkole był zły, bo było naprawdę sympatycznie, ale na pewno nie mogę nazwać tego lekcją, ponieważ tak naprawdę niczego się nie nauczyliśmy. Była to co najwyżej ciekawa atrakcja.

Po godzinie 8 (dostępne są też kursy popołudnowe) podjechał po nas samochód, którym razem z resztą grupy udaliśmy się na lokalny targ. Wizyta na targu polega tylko na opowiadaniu o indonezyjskich owocach i warzywach. Nie robiliśmy na nim wspólnych zakupów – czekały one już na nas w szkole. Dalej jechaliśmy na małe pole ryżowe, na którym usłyszeliśmy kilka informacji o uprawie ryżu. Kilka foteczek i ruszyliśmy dalej – już do szkoły. Tam okazało się, że nasza grupa  powiększyła się i w sumie było nas ok. 20 osób. Wypiliśmy powitalnego drinka i zasiedliśmy do stołu. Tam przez chwile uczyliśmy się robić koszyczki dla balijskich bóstw, które później każdy złożył w ofierze pod posągiem jednego z nich. No i w końcu przeszliśmy do głównej atrakcji – do lekcji gotowania. Niestety okazało się, że nie robimy każdej potrawy od początku do końca sami, tylko dostaliśmy zadania typu pokroić cebulę, rozgnieść zioła, utrzeć orzechy itp. Na końcu nasz kucharz sam wszystko łączył w całość. Tak naprawdę nikt nie wiedział, jakim daniem aktualnie się zajmuje. Po gotowaniu zasiedliśmy znowu przy stole i mogliśmy popróbować wszystkich dań. Na koniec każdy otrzymał „książeczkę kucharska” w formie wydrukowanych przepisów.

 

Aa i dla niektórych ważna informacja – praktycznie w każdej szkole jest możliwość wybrania menu wegetariańskiego :)

Później przygotuję dla Was wpis, jak wyglądała lekcja gotowania w Tajlandii :)

 

 

Masaż tajski

Wybór salonów z masażem jest w Ubud ogromny. Ceny zaczynają się już od 60 tys. IDR (ok. 12 zł). Za 60-80 tys. IDR mamy godzinny masaż tajski całego ciała w skromniejszych warunkach. Sami zdecydowaliśmy się na masaż w salonie Edelweis Spa,  głównie ze względu na cenę – 80 tys. IDR za osobę. Jest to miejsce skierowane do osób, które nie poszukują luksusów, tylko  przyjemnego, odprężającego masażu w dobrej cenie. I to znaleźliśmy 😊

 

 

A wieczorem…

 

Gianyar Street Night Market – jeden z większych targów nocnych na Bali

Targ nocny w Gianyar oddalony jest od Ubud ok. 15 min jazdy skuterem. Znajdziemy na nim pyszne lokalne jedzenie w nieturystycznych cenach, ubrania, podrabiane płyty CD, rybki pływające w workach i inne cuda. Zaletą targu jest to, że nie jest  oblegany przez turystów - w czasie naszego pobytu spotkaliśmy ich tylko kilku.

Jeśli chodzi o jedzenie to warto spróbować bananów/tofu/soi i innych przysmaków smażonych w cieście. Cena za 1 szt. to 1000 IDR. Bardzo smaczne i baardzo tłuste 😊

 

 

Galeria zdjęć
Podróże NAJNOWSZE
blog comments powered by Disqus