Dwie strony wulkanu Kawah Ijen

Tagi :
#wulkany / #trekking / #jawa / #azja

Dwie strony wulkanu Kawah Ijen

Kawah Ijen · Wulkany 2019-03-20
Wulkan jedyny w swoim rodzaju. Cud natury, który jednocześnie stał się miejscem wykonywania jednego z najcięższych zawodów na świecie.

Wulkan Kawah Ijen

Położenie: Jawa, Indonezja 

Wysokość: 2400m n.p.m.

Skala trudności: 3 

Data zdobycia: czerwiec 2016r.

 

Cześć Kochani!

Opowiem Wam o kolejnym niezwykłym miejscu, które musiałam zobaczyć na własne oczy - wulkanie Kawah Ijen, który zyskał popularność dzięki swoim błękitnym płomieniom. Mogą je zobaczyć tylko śmiałkowie, którzy odważą się zejść na dno wulkanicznego krateru. A to zadanie, biorąc pod uwagę panujące tam warunki, nie należy do najłatwiejszych. 

 

 

Idziem na Ijen

 

Najważniejszym punktem całej wyprawy były dla nas niebieskie płomienie, które można zobaczyć tylko w ciemności. Dlatego też z hostelu wyruszyliśmy ok. 12 w nocy. Dojazd trwał niecałe 3 godziny bardzo dziurawą i krętą drogą. Wcześniej zastanawiałyśmy się, czy nie dojechać skuterem, ale widząc stan nawierzchni i otaczający nas las, zgodnie stwierdziłyśmy, że dla takich laików jak my, byłoby to chyba niemożliwe.

W końcu dojechaliśmy na parking pod wulkanem. Spakowałyśmy do plecaków maski przeciwgazowe (dostałyśmy od kierowcy) i kanapeczki (w tym momencie kierowca się zaśmiał, ale jeszcze nie rozumiałyśmy dlaczego) i ruszyłyśmy przed siebie. Do krawędzi krateru szłyśmy około godziny. Trasa jest męcząca przez duże nachylenie terenu, ale na szczęście w całości utwardzona.

Druga część trekkingu, czyli zejście na dno krateru, może być dla niektórych dużo cięższa. Schodzi się stromą, kamienistą ścieżką, bardzo wąską i dosyć niebezpieczną. Trzeba iść skupionym i uważać na ruchome skały. Niektóre osoby były mocno przestraszone i szły bardzo wolno, przez co często robiły się zatory. Do tego dochodzi mała widoczność i trudności z oddychaniem, szczególnie jeśli wiatr kieruje wyziewy siarkowe w naszą stronę lub w ogóle go nie ma i cała kaldera pokrywa się gęstym dymem. Maski przeciwgazowe są tutaj niezbędne. Osoby, które ich nie miały, szybko rezygnowały z zejścia na sam dół.

W końcu zobaczyłyśmy je – niebieskie ognie wulkanu Kawah Ijen! Wspaniały widok, patrzyłyśmy na nie jak zahipnotyzowane. Zdecydowanie jest to miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Indonezji. Niestety moje zdjęcia zupełnie nie oddają klimatu tego miejsca, a błękitne płomienie wyglądają bardziej jak plamy, ale wierzcie mi - na żywo wulkan robi ogromne wrażenie.

 

 

Gdy zaczęło wschodzić słońce, niebieskie języki ognia powoli przestawały być widoczne. Pojawiło się za to turkusowe jezioro kwasowe zalewające kalderę, które jest największym tego typu zbiornikiem na świecie. Niestety, nie miałyśmy okazji zobaczyć go w całej okazałości, ponieważ po chwili wiatr zupełnie ustał i cała kaldera wypełniła się duszącym dymem. Musiałyśmy szybko uciekać na szczyt wulkanu, ponieważ oddychanie stało się praktycznie niemożliwe, nasze oczy zalały się łzami, a żołądki zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Wtedy zrozumiałyśmy, dlaczego nasz kierowca zaśmiał się, widząc nasze spakowane śniadania :)

 

 

 

Ciemna strona wulkanu Kawah Ijen

 

Pisząc o tym, jak wspaniały jest wulkan Kawah Ijen, nie mogę nie wspomnieć o jego drugiej stronie - nieludzkiej pracy, która odbywa się na jego zboczach. Codziennie, kilkudziesięciu górników wydobywa bloki siarki, która krystalizuje się w kraterze. Pracują w żrących oparach, przewiązani na twarzy tylko mokrą chustą. Noszą na plecach od 60 do 100 kg. 2-3 razy dziennie pokonują 5-kilometrową trasę od dna krateru aż do punktu ważenia. Warunki, w których pracują, sprawiają, że mężczyźni często nie dożywają 40 lat. Dlaczego decydują się na taką pracę? Tu mogą zarobić „nawet” 15 dolarów dziennie, czyli jedną z najwyższych stawek w Indonezj. Myślę, że wielu z Was może się oburzyć, jak można zwiedzać miejsce, w którym tak wykorzystuje się ludzi. My spojrzałyśmy na to w inny sposób. Ci ludzie i tak będą tam pracować i jest to ich własny wybór, a dzięki turystom mogą zarobić dużo większe pieniądze. Górnicy sprzedają własnoręcznie robione figurki z siarki, a także chcą pozować do zdjęć, za co również otrzymują zapłatę. Można też dać im butelkę wody lub przekąski.

 

 

Potrafię zrozumieć, że ludzie pracują na zboczach Kawah Ijen, ponieważ chcą zarobić większe pieniądze, których nie mogliby zdobyć robiąc w polu. Ale nie mogę pojąć, dlaczego nie mają zapewnionej odpowiedniej odzieży ochronnej i masek przeciwgazowych, które nie dość, że ułatwiłyby im pracę, to na pewno znacznie poprawiłyby ich stan zdrowia. Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, jak można tak nie szanować własnego i cudzego życia.

O wulkanie Kawah Ijen został nakręcony bardzo ciekawy film dokumentalny, który możecie znaleźć na YT - „Błękitne ognie wulkanu Kawah Ijen” https://www.youtube.com/watch?v=fyjbDLma5ho. Polecam obejrzeć, nie tylko w celu zobaczenia pięknych, profesjonalnych ujęć błękitnych ogni i turkusowego jeziora, ale również aby bliżej poznać historię górników, wykonujących jeden z najcięższych zawodów na świecie.

Galeria zdjęć
Wulkany NAJNOWSZE
blog comments powered by Disqus